
| Myśli
Author: Impaler I wrote this long time ago on a very, very bad day.
Rated: Fiction K - Polish - Words: 270 - Published: 08-18-07 - Status: Complete - id: 2404452
|
|
A+ A- |
Zycie to wyscig.
Nie wszyscy zdają sobie z tego sprawe ale tak wlasnie jest. Ogary na torze wyscigowym gnające za sztucznym krolikiem, ktorego i tak zaden z nich nie dogoni.
Tacy jestesmy.
Jak te ogary bez opamietania pedzimy za marzeniami, zludzeniami, pozorami lepszego zycia, posiadania. I wiekszosc jak te ogary, konczy wyscig nigdy nie osiagajac celu.
Jedyne co nam zostaje to zmeczenie, rezygnacja, zlosc.
Puste, wymeczone pluca naszych marnych, szarych zyc.
Codziennosc nas dobija.
Codziennosc nas zabija.
Zabija mnie.
Codziennie ten sam schemat. To samo lozko, ten sam sufit, ten sam korytarz. Ci sami ludzie. Te same puste, bezwartosciowe pozdrowienia wyrazajace jedynie nadzieje, ze nie wyprzedze ich w pogoni za krolikiem.
Wyscig szczurow.
Wszystkie chwyty dozwolone. Jesli ja go nie moge dogonic, to przynajmniej moge przeszkodzic pozostalym. Nikt go nie dostanie.
A czy ktokolwiek w ogole ma szanse? Wynik tego wyscigu i tak ustalony zostal dawno temu. Przed naszym urodzeniem. Przed naszymi rodzicami, przed rodzicami naszych rodzicow.
Szanse rozdaja na starcie. Jesli stanales do wyscigu z niewlasciwym numerem rownie dobrze mozesz w ogole nie startowac.
Ale czasem komus sie udaje. Oszukac wynik. Oszukac los. Postawic na swoim. Zlapac krolika.
Wszyscy o tym wiedza.
I wszyscy pedza.
Pedza na zlamanie karku, bez opamietania. Nie myslac o pozostalych. Ci z przodu sie nie licza. Wazni sa tylko ci z tylu, bo kazdy z nich w dowolnym momencie moze zajac moje miejsce.
Wiec pedze, nie zatrzymuje sie, nie ogladam sie do tylu.
Wyciskam z udreczonych pluc zycia ostatnie soki. Czy mi sie uda? A czy to wazne? Wazny jest wyscig. Czy ogary mysla o wygranej? Czy liczy sie dla nich cokolwiek poza krolikiem?
|
||||||