
Od północy do południa, Od lutego aż do grudnia, Siedzi w kącie tuż za tobą...Zrób coś z nim! Piosenka może lekko jazzowa, żywa, najlepiej śpiewana z akompaniamentem trąbki i innych takich.
Rated: Fiction K - Polish - Humor - Words: 190 - Published: 05-04-12 - Status: Complete - id: 3019407
|
|
A+ A- |
Duch
Co ci mogę dzisiaj dać,
Gdy nie możesz w nocy spać,
To naprawdę jego wina,
Że się w mroku coś zaczyna,
Chociaż goni cię po kątach,
Wszystko mu się tutaj pląta,
Wcale nie chce cię zostawić,
(Ja nie mogę cię wybawić!)
Rano jest tam gdy się budzisz,
Masz wrażenie że się łudzisz,
Gdy go prosisz by zostawił,
(Ja nie mogę cię wybawić!)
Muszę iść,
Poradź se sama,
Jak wykurzyć tego drania,
Daj mu w końcu jasny przekaz,
Że to nie na niego czekasz!
Od północy do południa,
Od lutego aż do grudnia,
Siedzi w kącie tuż za tobą,
Może kopnij go tak, nogą?
Sorry, to nie moje sprawy,
Ja nie lubię tej zabawy,
Muszę iść,
Poradź se sama,
Jak wykurzyć tego drania,
Daj mu w końcu jasny przekaz,
Że to nie na niego czekasz!
Może sam jest ten biedaczek,
I przez niego wszyscy płaczą,
Ale czemu wybrał ciebie?
Tego już naprawdę niewiem!
Może kiedyś się odczepi,
(Albo porwie twoje dzieci),
Możesz się też przyzwyczaić,
I przestanie się mazgaić,
Muszę iść,
Poradź se sama,
Jak wykurzyć tego drania,
Daj mu w końcu jasny przekaz,
Że to nie na niego czekasz!
|
||||||