Zraszacz przesuwał się z wolna, polewając trawę wodą

She had something to confess to

But you don't have the time so

Look the other way…

Zraszacz przesuwał się z wolna, polewając trawę wodą. Było wciąż wcześnie a już dało się odczuć nadchodzącą gorączkę dnia. Powietrze ani drgnęło. Kobieta paliła papierosa w kuchni, głęboko zaciągając się lekko gryzącym dymem. Jej mąż parę minut temu wyszedł do pracy. Jak co dzień, zjadł lekkie śniadanie, pocałował ją wychodząc i życzył jej udanego dnia. Tak jak życzy jej od pięciu już lat.

Kobieta strzepnęła popiół z papierosa.

Przyzwyczaiła się do już do późnych powrotów męża. Na początku szkoda było jej obiadów, które odgrzewane, traciły swój wyszukany smak. Potem przestała w ogóle przejmować się obiadami i przyrządzała tylko kolacje.

Trochę to trwało zanim zaczęli się od siebie odsuwać. Kobieta pracowała w domu, malowała obrazy a potem wystawiała je, w galerii, która się akurat nimi zainteresowała. Jej mąż, pracował w bardzo szanowanej korporacji. Ona, całe dnie spędzała w domu, malując, on, całe dnie w pracy. Ona, gdy nie malowała, nudziła się sama. Nie skarżyła się jednak, gdyż wiedziała, że jej mąż bardzo się stara, że chce dla nich jak najlepiej. I tak mijały tygodnie, potem miesiące...

Nie pojechali na wspaniały długi urlop, bo on musiał akurat zostać wtedy w firmie. Nie pojechali razem wybierać nowych mebli, bo on musiał wtedy pracować. Ale kobieta zaciskała wtedy tylko zęby, myśląc, że przetrzyma, że to nie jego wina. Specjalnie przecież tego nie zrobił.

Nie pamięta, kiedy straciła ochotę na seks. To przyszło tak jakoś z czasem, gdy kolejny raz wracał zmęczony, wcale nie zauważając jej nowej fryzury, czy też powabnej bielizny. Zaczęła się zastanawiać, czy w ogóle ją jeszcze zauważał. Ale mimo to, nie chciała się skarżyć, stwierdziła, że przetrzyma.

Can you see that I am needing…

Kobieta zgasiła papierosa i nalała sobie świeżego soku pomarańczowego. Piła szybkimi, zachłannymi łykami.

begging for so much more

Than you could ever give…

Wprowadził się parę miesięcy temu. Sam, do sporego, niedawno sprzedanego domu. Przyszedł po jakąś drobnostkę, cukier, czy może otwieracz do puszek. Stanął w jej drzwiach taki świeży i uśmiechnięty. Zaprosiła go na kawę, porozmawiali chwilę. Miły. Parę dni później zaprosił ją do siebie na kawę. W domu trwał jeszcze remont, przemalowywał ściany na jasne, pastelowe kolory. Wszędzie walały się puszki z farbą i pędzle.

Rozmawiali długo. Ona w pewnym momencie zaczęła mu opowiadać o swoim małżeństwie i o lęku, że może to już właściwe koniec jej związku. Mówiła mu, jak bardzo się z mężem od siebie odsunęli, że są dla siebie jak dwójka nieznajomych.

Gdy położył rękę na jej ramieniu, pomyślała, że zaraz zacznie ją pocieszać. Ale zamiast słów usłyszała tylko szum własnej, przyśpieszającej krwi, gdy ten całował jej szyję. Wiedziała, że powinna była zaprotestować, odsunąć go od siebie, ale pachniał tak słodko i całował tak pięknie... Jego ręce były takie miękkie a ruchy pełne czułości i delikatne. Namiętności, tak długo tępione, wybuchły z mocą jakiej się nie spodziewała. Nie walczyła i poddała się narastającemu podnieceniu.

Już dawno nie było jej tak cudownie z mężczyzną.

And I don't want you to adore me

Don't want you to ignore me

When it pleases you!

Potem było jej wstyd, ubrała się szybko i wyszła z sercem pełnym wyrzutów. Chociaż mąż zaniedbywał ją od bardzo dawna, był dobrym człowiekiem i nie chciała go krzywdzić. Postanowiła nie mówić, mu o tym co zaszło, chciała jednak z nim porozmawiać o ich związku, chciała go ratować. Ale on poprosił, czy mogliby porozmawiać o tym kiedy indziej, bo jest zmęczony. Zimna kula zaciążyła jej w żołądku. Tej nocy bezgłośnie chlipała w poduszkę.

Poszła do sąsiada parę dni później. Tym razem bez wyrzutów, bez żalu. Poszła po to czego jej brakował – po odrobinę uwagi i czułości.

And I'll do it on my own…

Dzwonek do drzwi, a za nimi młody mężczyzna. Wygląda rześko i ma olśniewający uśmiech. Kobieta zaprosiła go do środka.

To małe osiedle i sąsiedzi być może zaczęli nawet się domyślać, co się dzieje, może nawet powiedzieli coś jej mężowi? Nie wiedziała a i mąż o niczym nie wspominał. Tylko teraz wracał nawet jakby jeszcze później.